piątek, 22 października 2010

Benjamin Graham, "Inteligentny inwestor" - recenzja


Tak, tak, ta seria jeszcze potrwa...

Nie można podsumować TAKIEJ książki jednym wpisem.

Po opisaniu pierwszego wrażenia z przeczytania książki oraz przedstawieniu autorów, czas w końcu na dokładniejszą recenzję.

Przygotujcie się na dłuższy wpis - nie tak łatwo streścić i podsumować ponad pięćset stron. 


Spróbujmy jednak.

Myślę, że dla ułatwienia możemy podzielić zawartość książki na 3 części, chociaż oczywiście łączą się one ze sobą bardzo ściśle:
  1. Absolutnie podstawowe informacje, reguły, porady i definicje dotyczące inwestowania.
  2. Metody i wskazówki dotyczące analizy atrakcyjności różnych papierów wartościowych poparte licznymi przykładami.
  3. Dodatki :-)


Część pierwsza (nazwałbym ją fundamentalną), to rozdziały 1-10. Graham definiuje w niej podstawowe pojęcia i wyjaśnia jak mają się one do siebie nawzajem.

Przykładowo w rozdziale pierwszym dowiemy się czym różni się inwestycja od spekulacji (hint: jedna z nich jest poprzedzona staranną analizą i minimalizuje ryzyko) a inwestor defensywny/pasywny od inwestora agresywnego/aktywnego (którym chciałbym kiedyś zostać).
Dodatkowo w komentarzu do rozdziału (by Jason Zweig) podane zostały "przepisy na porażkę" - czyli zdemaskowane cudowne metody mające rzekomo przynieść łatwe bogactwo wszystkim którzy je stosują.
Bardzo dobry, "otwierający oczy" rozdział na rozgrzewkę.

Rozdział drugi koncentruje się na temacie inflacji i sposobami obrony przed nią. Omawia zarówno akcje jak i obligacje, wspomina również o alternatywnych formach inwestycji jak nieruchomości czy złoto. Wniosek jest dość łatwy do przewidzenia - nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka (dywersyfikacja). Akcje stanowią generalnie lepsze zabezpieczenie przed inflacją niż obligacje (również ze względu na dywidendy), ale gwarancji oczywiście nie ma. Ten rozdział i komentarz do niego jest dość mocno osadzony w amerykańskich realiach i pewne stwierdzenia moim zdaniem słabo przenoszą się na nasz grunt.

Rozdział trzeci to w pewnym sensie rachunek sumienia Grahama i rozliczenie się z prognoz które zamieścił w poprzednich wydaniach swojej książki - w 1964 i 1972 (to już w komentarzu). Wnioski - poparte bardzo przekonującymi danymi historycznymi - są dla większości zapewne lekko rozczarowujące: OGRANICZ SWOJE OCZEKIWANIA, ZYSK NA POZIOMIE 6% ROCZNIE TO ŚREDNIA I BĘDZIESZ MIAŁ WIELE SZCZĘŚCIA JEŚLI JĄ PRZEKROCZYSZ. Jednego możesz być za to pewien - Twoje prognozy okażą się nieprawdziwe. Jednak nie trać ducha - inteligentny inwestor zawsze ma nadzieję :-)

Rozdziały 4-5 to już konkretne zalecenia dla inwestora pasywnego. Według Grahama do tej grupy powinno należeć 90% inwestujących swoje pieniądze na rynkach kapitałowych. Wskoczenie na wyższy poziom wymaga już dużo większych umiejętności, mocnej konstrukcji psychicznej i przede wszystkim ogromnych ilości czasu poświęconych na analizy. Ale o tym za chwilę. Skupmy się na "szaraczkach".

Inwestor pasywny powinien:
  • lokować 25%-75% portfela w akcjach,
  • pozostałe 25%-75% w obligacjach,
  • nie unikać lokat bankowych (oczywiście jeśli są konkurencyjne dla obligacji),
  • dobrze się zastanowić nad ryzykiem, biorąc pod uwagę swoją sytuację życiową i konstrukcję psychiczną.
Jeśli chodzi o część ulokowaną w akcjach:
  • dywersyfikować posiadane akcje (10 do 30 spółek),
  • wybierać spółki "duże, szacowne i finansowane w sposób konserwatywny",
  • regularnie płacące dywidendy,
  • z odpowiednim współczynnikiem cena/zysk,
  • raz na rok dokonywać przeglądu portfela.
Kolejne dwa rozdziały to z kolei zalecenia dla inwestorów aktywnych (to my!).
Czego unikać:
  • tego samego co inwestorzy pasywni,
  • nadmiernego ryzyka - nie warto ryzykować wszystkiego dla dodatkowych 2% zysku,
  • obligacji zagranicznych,
  • nowych emisji (w chwili gdy to piszę ustawiają się podobno kolejki po akcje GPW).
Czego możemy próbować:
  • mało popularnych (chwilowo!) akcji dużych spółek,
  • okazji - również wśród spółek drugorzędnych (mniej szacownych) - czyli akcji tańszych niż wartość kapitału którą ze sobą niosą,
  • wykorzystania sytuacji specjalnych, jak np. przejęcia - ale to już wyższa szkoła jazdy,
  • według Zweiga jeszcze akcji spółek zagranicznych.
W rozdziale ósmym Graham ponownie przestrzega przed próbami przewidywania ruchów cen. Tym zajmują się spekulanci. Inwestorzy koncentrują się tylko i wyłącznie na cenie. Kropka.
Zweig zaś porównuje giełdę do schizofrenika i radzi w swoim stylu: "Nie musisz handlować z Giełdą tylko dlatego, że stale cię o to błaga". A np. menedżerowie funduszy inwestycyjnych muszą...

Rozdział dziewiąty to bardzo ciekawa lektura dla aktualnych i przyszłych klientów funduszy inwestycyjnych.
Graham nabija się trochę z menedżerów funduszy "efektywnych" (które są efektywne tylko przez pewien czas), ale nie ogranicza się tylko do krytyki. Podstawowe nauki płynące z tej części książki są takie:
  • na dłuższą metę fundusz "indeksowy" zawsze okaże się efektywniejszy (nie może przegrać z indeksem),
  • fundusze zamknięte są lepsze niż fundusze otwarte (wzajemne),
  • fundusze tańsze są lepsze niż fundusze droższe (potwierdzają to historyczne wyniki!),
  • najlepsze fundusze (czyli również najtańsze! - dla mnie to jednak fenomen) wyróżniają się tym, że ich menedżerowie są ich największymi udziałowcami i mają odwagę "iść pod prąd", czyli inwestować inaczej niż wszyscy wokół.
Gwoli ścisłości - lwia część powyższych zasad jest opisana w komentarzach do rozdziału 9. Aby dopełnić obrazu zawierają one również poradę kiedy pozbywać się jednostek funduszy. Światła ostrzegawcze to:
  • niespodziewana zmiana strategii
  • wzrost kosztów
  • duża ilość przeprowadzanych operacji (możliwa do wykrycia poprzez analizę kwot podatku)
  • nagłe wahania rentowności.
Dobrym podsumowaniem tej części jest stwierdzenie, że większość nabywców jednostek funduszy przed decyzją zwraca uwagę na wyniki, reputację zarządu, ryzyko i koszty (w tej właśnie kolejności - to też potwierdziły badania naukowe!). Inteligentny inwestor sprawdza wszystkie te czynniki ale w kolejności odwrotnej (łatwiej przewidzieć wydatki niż przyszłe zyski!). Zweig twierdzi wręcz, że płacenie prowizji wyższych niż 1,5% nie ma uzasadnienia. Porównajcie sobie tę liczbę z prowizjami pobieranymi przez nasze fundusze (np. OFE).

Tym sposobem doszliśmy do końca części pierwszej (na rozdział 10 - "Inwestor i doradcy" - celowo spuściłem zasłonę milczenia) - w mojej opinii najważniejszej, podstawowej, fundamentalnej i obowiązkowej. Każdy inwestor powinien sobie ją czytać przynajmniej raz w roku. Serio.

A teraz czas na drugą część - analizę papierów wartościowych w teorii i praktyce (na przykładach).
Poczynając od rozdziału jedenastego, a kończąc na osiemnastym, Graham (i Zweig) przedstawia(ją) sposoby i techniki analizy papierów wartościowych. Zarówno akcji jak i obligacji. W telegraficznym skrócie:

ANALIZA OBLIGACJI - główne kryteria:
  1. Stosunek zysków emitenta do kosztów odsetek (powinien być większy niż 5 przez ostatnich 7 lat)
  2. Wielkość emitenta (obroty firmy albo liczba mieszkańców miasta)
  3. Wartość majątku emitenta
ANALIZA AKCJI - kluczowe czynniki:
  1. Długoterminowe perspektywy firmy (m.in. liczba i zróżnicowanie klientów, przejęcia innych firm, przewagi konkurencyjne, stabilność zysków, wydatki na badania i rozwój)
  2. Jakość zarządu (zarobki, komunikacja, przejrzystość działań)
  3. Kondycja finansowa (przepływ gotówki, zadłużenie)
  4. Historia dywidend
  5. Aktualna (bieżąca) stopa dywidendy
Wszystkie te informacje powinniśmy łatwo znaleźć w sprawozdaniach rocznych i kwartalnych. Jeżeli tak nie jest - w punkcie drugim możemy zacząć odejmować pierwsze punkty. Jeżeli chcesz mieć pełny obraz i czyste sumienie przeczytaj wszystkie kwartalne sprawozdania za ostatni rok i sprawozdania roczne z ostatnich pięciu lat. Co najmniej. Jeżeli nie chce Ci się tyle czytać - nie inwestuj.

Czytanie sprawozdań tylko z jednego roku nie ma sensu. O tym traktuje praktycznie cały rozdział dwunasty. W komentarzach do niego Zweig proponuje jak się zabrać do czytania tego rodzaju dokumentów: czytać je od tyłu, zawsze czytać przypisy i dokształcać się w dziedzinie księgowości (również tej kreatywnej).

Rozdział trzynasty to praktyczna próba analizy czterech (+ czterech dodatkowych w komentarzu) losowo wybranych spółek, która płynnie prowadzi nas do dwóch kolejnych części, w których jest mowa o tym na co tygrysy czekają najbardziej:  

Jak wybrać akcje? Jakie powinny być nasze kryteria wyboru? Jak stosować wybrane zasady w praktyce?

Oczywiście na te pytania nie ma jednej odpowiedzi. Są dwie :). Jedna dla inwestora defensywnego, druga - dla aktywnego.
Najprostsza odpowiedź dla mniej ambitnego inwestora defensywnego to: "kup każdą z akcji indeksu" (albo jednostki funduszu). Ambitni i aktywni muszą wziąć pod uwagę co najmniej 7 kryteriów:
  1. Wielkość przedsiębiorstwa
  2. Kondycja finansowa
  3. Zyski
  4. Dywidendy
  5. Wzrost i stabilność dochodów
  6. Współczynnik Cena/Zysk
  7. Współczynnik Cena/Wartość Księgowa
Przy czym Graham zaleca aby (uwaga - rebus!) 6 X 7 < 22,5 (koniec rebusu).
To wszystko, jak już zaznaczyłem dotyczy inwestorów defensywnych. Inwestorzy aktywni mają po prostu szukać okazji i kupować akcje spółek za nie więcej niż 60% ich prawdziwej wartości. Proste, prawda?

Rozdział 16 traktuje o wymienialnych akcjach uprzywilejowanych i warrantach i przedstawia wnioski dość jednoznacznie. UNIKAĆ!

Rozdziały 17 i 18 wraz z komentarzami (szczególnie polecam) to opis historii kilkunastu amerykańskich spółek giełdowych, bogato ilustrowane cytatami z ich sprawozdań finansowych. Otwierają oczy na wiele rzeczy, na konkretnych przykładach (czasem z pierwszych stron gazet). Nie będę ich streszczał - choć kawałek książki musicie przeczytać sami ;-)

Dwa ostatnie rozdziały (19 i 20) są bardziej uniwersalne i chyba można powiedzieć, że ponadczasowe.

Pierwszy z nich opisuje idealne i niestety nierealne stosunki pomiędzy akcjonariuszami i zarządem firmy.
Graham krzyczy w nich - mniej więcej podobnymi słowami:
Akcjonariusze to właściciele! Oczekują zysków w postaci dywidend! Często są inteligentni! Zarząd pracuje dla nich! Rada nadzorcza decyduje o ich pieniądzach!
Haaaalo! Akcjonariusze wszystkich spółek, przebudźcie się!
I sam sobie odpowiada:
Akcjonariusze to porażka. Nie czytają sprawozdań. Są jak stado owiec. Powinni się przebudzić.
Ale w końcu nawet on się poddaje. Czy słusznie? Odpowiedzcie sobie sami - ile razy przeczytaliście sprawozdanie spółki której akcje posiadacie/posiadaliście? Ja nigdy... :-(. Przynajmniej do tej pory.

Rozdział ostatni, dwudziesty, jest zarazem najbardziej zagmatwanym i szczerze mówiąc gdyby nie komentarz to trudno byłoby mi coś z niego pojąć. Jego główne przesłanie to minimalizacja ryzyka i zachowywanie "marginesu bezpieczeństwa", który wylicza się różnie dla różnych inwestycji (akcje/obligacje). Językiem bardziej przystępnym (dzięki Zweig!): Przede wszystkim nie przegrywaj, nie jest łatwo się odkuć!


Część trzecia i ostatnia - dodatki - składa się z posłowia, komentarza do posłowia, wykładu Warrena E. Buffeta, kilku artykułów oraz opisów zasad podatkowych obowiązujących w USA w 1972 i 2003 roku. Poważnie :-). I to już (a raczej aż) wszystko. Nie wiem czy powinienem dodawać jeszcze coś od siebie - wydaje mi się, że między wierszami widać jak wielkim fanem Grahama stałem się po lekturze jego książki.

Dla tych którzy dali radę, rozwiązali rebus i doczytali do końca nagroda: jeden z dodatków -
wspomniany wyżej wykład Warrena Buffeta - w całości i za darmo!

Miłej lektury. Nie tylko tego dodatku. Całej książki. Naprawdę warto.

czwartek, 23 września 2010

Benjamin Graham, "Inteligentny inwestor" - o autorach

Po opisaniu pierwszych wrażeń z lektury „Inteligentnego inwestora”, wypadałoby napisać cokolwiek o samym autorze i współautorach.



Na początek oczywiście sam BiDżi w świetnym humorze i gustownym krawacie ;). Według wielu autor dwóch najważniejszych książek dotyczących inwestowania na giełdzie (drugą jest „Security Analysis” wydana w 1934 roku). Jego biografię można wyguglać w ciągu kilku sekund i jak to zwykle bywa polska wikipedia nie jest tu najlepszym wyborem. Ciekawie podane podstawowe informacje możecie znaleźć na stronie Investopedii, a skrót kariery zawodowej tutaj, podobnie jak jego główne zasady inwestowania. Myślę, że po przeczytaniu jego książki oraz kilkudziesięciu artykułów na jego temat mogę opisać tę osobę przede wszystkim jako wybitnego inwestora kierującego się analitycznym, naukowym podejściem. Ale również jako wybitnego filozofa o szerokich horyzontach (poezja!), z dużym poczuciem humoru i dystansem do otaczającego świata.
Jego poglądy przedstawione będą szczegółowo w moich następnych wpisach.



Współautor wydania które czytałem, Jason Zweig (nie mylić z Martinem Zweig’iem, również człowiekiem z branży) z pewnościę nie jest osobą nieśmiałą i śmiem twierdzić, że zasady autopromocji nie są mu mniej znane niż zasady inwestowania. Co prawda sekcja „Resources” na jego oficjalnej stronie jestmocno niekompletna, ale pozostałe niosą ze sobą całkiem pokaźna dawkę informacji. Poza tym, że jest aktywnym publicystą The Wall Street Journal (publikuje tam co tydzień artykuły w cyklu zatytułowanym... The Intelligent Investor), a wcześniej publikował w Money Magazine, Time i Forbes, jest także autorem kilku książek, w tym jednej o – niespodzianka – Benjaminie Grahamie. Po przeczytaniu sporej liczby jego tekstów mogę stwierdzić, że reprezentuje on (jakże typowy) amerykański styl pisania, pełen anegdot, zabawnych odnośników, porównań czy cytatów, połączony z (jakże nietypową), poważną, zdroworozsądkową, opartą na danych i faktach tematyką – dotyczącą oczywiście głównie inwestowania. Zdecydowanie warto spędzić nieco czasu na jego witrynie.


I na koniec, z małym przymrużeniem oka, trzeci z współautorów, właściciel pewnego konsorcjum. Wejdźcie na stronę tej firmy – prawdopodobnie będziecie zaskoczeni zarówno jej wyglądem jak i zawartością.

Warren Buffett jest raczej czytelnikiem niż autorem tej książki, ale ponieważ posiadane przeze mnie wydanie rozpoczyna się (przedmowa) i kończy (wykład w części dodatkowej) tekstami jego autorstwa – oddajmy cesarzowi co cesarskie.

Stron na jego temat jest w necie kilka milionów, podam więc tylko kilka ciekawszych linków:

Polskojęzycznych (wartych odwiedzenia nie tylko z tego powodu):

Angielskojęzycznych (z adnotacją jak wyżej):

 
Dla tych, którzy wciąż mają wątpliwości na ile silny jest związek Buffett’a z Grahamem – cytat z tego pierwszego (jeden z wielu):
„Moje poglądy to w 15% poglądy Fishera, a w 85% Grahama”

A teraz bonus dla tych którzy nie tylko doczekali kolejnego wpisu, ale również dotrwali do jego końca. Bonus nie byle jaki, bo dwuczęściowy.

Pierwsza część dotyczy tłumaczy – poguglałem trochę i okazało się, że książka którą przeczytałem była tłumaczona przez dwóch wybitnych specjalistów: 
  • Dariusza Bakalarza (w swoim dorobku ma on również inne bestsellery, takie jak „Jednominutowy ojciec” czy „Konklawe: strategie, uczestnicy i przebieg wyborów następnego papieża”), 
  • Radosława Madejskiego (tu jest jeszcze ciekawiej: „Przyjaciele i kochankowie”, „Inteligencja seksualna”, „Jej orgazm najpierw”, „Jego orgazm później” i wiele innych).
Jeśli jednak z niezrozumiałych dla mnie powodów powyższe referencje nie przekonują Was, możecie poszukać starszej edycji, wydanej przez Wydawnictwo Profesjonalnej Szkoły Biznesu pod tytułem „Mądry inwestor”, tłumaczonej przez Grzegorza Łuczkiewicza. Ten tłumacz wydaje się być równie pracowity co poprzednicy, ale nieco mniej wszechstronny ;). 
Szkoda, że nie miałem okazji mieć w rękach tego wydania – jeśli ktoś się z nim zetknął będę wdzięczny za podzielenie się wrażeniami.

Druga część bonusu to wywiad z oryginalnym, niepowtarzalnym i jedynym autorem „Inteligentnego inwestora”, samym Benjaminem Grahamem. Miłej lektury!